Przejdź do treści

Szukaj w Security Magazine

NewsletterNewsletter
CybernewsyCyberbezpieczeństwo

Wargaming jako broń przyszłości.

Przegrywasz 0:3 z przeciwnikiem, który wydaje się nie do zatrzymania. Finowie grają jak maszyna – precyzyjnie, chłodno, metodycznie. Twoi ludzie są już zmęczeni, morale leży na dnie. I wtedy… w ostatniej rundzie dzieje się magia. Jeden mecz i wynik 78:22. Totalna dominacja. Brzmi jak hollywoodzki scenariusz? To nie film. To wydarzyło się dosłownie kilka dni temu podczas międzynarodowego turnieju Commandant’s Cup Wargaming Tournament.

Polski cud na planszyGospodarzem turnieju było prestiżowe Brute Krulak Center for Innovation and Future Warfare przy US Marine Corps University. Polscy podchorążowie z Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu (AWL) znaleźli się w sytuacji bez wyjścia. W meczu playoffowym o ostatnie miejsce w finale przegrywali już 0:3 z fińską Akademią Obrony. Wtedy nastąpił zwrot akcji. W ostatnim, decydującym starciu Polacy dosłownie zniszczyli rywali, osiągając miażdżący wynik 78:22.

– Duch przodków pozwolił dosłownie roznieść przeciwnika – napisał na platformie X ppłk dr Paweł Makowiec, adiunkt AWL i opiekun zespołu. I choć brzmi to patetycznie, w tym kontekście nie ma w tym ani grama przesady. To nie tylko sukces sportowy. To lekcia dla całego sektora bezpieczeństwa – także tego cybernetycznego.

Czym naprawdę jest wargaming i dlaczego przestał być „zabawką dla nerdów”Współczesny wargaming to nie planszówki z II wojny światowej. To zaawansowane symulacje komputerowe i hybrydowe, w których dowódcy (lub specjaliści ds. bezpieczeństwa) podejmują decyzje w warunkach niepewności, ograniczonego czasu i realnych konsekwencji.

W tegorocznej edycji Commandant’s Cup (droga do targów Modern Day Marine 2026) uczestnicy grali m.in. w tytuły takie jak Flashpoint Campaigns Pro (symulacja desantu amfibijnego MEU), Company Commander Modern (walka kompanii z użyciem dronów i amunicji krążącej) oraz autorską grę MCU – Joint Tactics Arena. Wszystko odbywało się w chmurze obliczeniowej MCU Wargaming Cloud.

To nie jest „strzelanka”, a narzędzie kształcące myślenie operacyjne: jak zarządzać zasobami, gdy łączność siada, jak reagować na zaskakujący manewr przeciwnika, jak utrzymać morale zespołu, gdy wszystko idzie w diabły. To dokładnie te same wyzwania, co w realnym konflikcie – czy to konwencjonalnym, czy hybrydowym.

Zwrot akcji, który przeszedł do legendyZespół AWL (Koło Naukowe Analiz Wojennych) trafił w playoffie na ogromnie trudnego rywala – fińską Akademię Obrony, zwycięzcę tegorocznego turnieju WarPlan 44 w kategorii PME (Professional Military Education). Po trzech meczach na tablicy wyników widniało 0:3. Finowie byli pewni zwycięstwa.

I wtedy Polacy zrobili to, co Polacy robią od wieków: włączyli tryb „Kircholm 1605”. W ostatnim, czwartym starciu dosłownie roznieśli przeciwnika 78:22. Wynik był tak druzgocący, że organizatorzy na grafice turniejowej MCU musieli zmienić zapis z „SPOT 12 WINNER TAKES ALL – TBD: POLAND OR FINLAND” na ostateczne potwierdzenie awansu Polski.

To nie był przypadek, lecz efekt miesięcy treningu, analizy błędów i tej nieuchwytnej, polskiej determinacji. Finowie mieli lepszą taktykę na papierze. Polacy mieli wolę walki.

Technikalia dla wtajemniczonychSilnik WarPlan (i jego turniejowa wersja WarPlan44) od Matrix Games to jeden z najbardziej realistycznych strategicznych symulatorów na rynku. Wersja używana przez Marine Corps University integruje logistykę, zaopatrzenie, mgłę wojny oraz efekty psychologiczne.

W Commandant’s Cup liczy się suma punktów z trzech różnych gier – indywidualne wyniki składają się na końcowy sukces drużyny (2-osobowe zespoły reprezentujące jednostki PME). To celowe założenie: uczy, że nawet genialny dowódca w jednej domenie może przegrać, jeśli zespół nie gra razem. Wniosek? Dokładnie tak samo działa dziś cyberbezpieczeństwo: jeden świetny pentester nie wystarczy, jeśli nie ma zespołu myślącego operacyjnie.

Lekcja dla specjalistów cyberbezpieczeństwaWyobraź sobie, że Twój red team właśnie przegrał trzy symulacje z rzędu z niebieskim zespołem klienta. Co robisz? Polacy pokazali: walczysz dalej. Wdrażasz wargaming w codziennym treningu cyber.

Coraz więcej organizacji (NATO, ENISA, polskie CERT-y) organizuje cyber wargamingi – Locked Shields, Cyber Flag, krajowe ćwiczenia typu „Krajowe Ćwiczenie Cybernetyczne”. Jednak rzadko robi się to z takim rozmachem i konsekwencją jak w MCU.

Praktyczna checklista na start:

  1. Zaczynaj od prostych scenariuszy w narzędziach typu Cyber Range + Tabletop (np. MITRE Caldera + custom scenarios).
  2. Wprowadź scoring zespołowy – nie indywidualny „kto zhakował więcej”, ale „czy zespół utrzymał misję”.
  3. Ćwicz scenariusze comebackowe – celowo dawaj zespołowi przegraną pozycję i obserwuj reakcję.
  4. Nagrywaj sesje i analizuj decyzje – nie tylko logi techniczne, ale komunikację i morale.
  5. Zapraszaj gości z wojskowych akademii – AWL już organizuje własną międzynarodową konferencję wargamingową we wrześniu 2026. Warto tam być.

Implikacje biznesowe – ile kosztuje ignorancja?Firma, która trenuje wyłącznie technicznie, płaci dwa razy: raz za narzędzia, drugi raz za błędy ludzkie podczas realnego incydentu.

Organizacja, która inwestuje w wargaming (choćby 2-3 dni w roku), buduje prawdziwą odporność operacyjną. Koszt? Ułamek ceny jednego dużego wycieku danych. Korzyść? Zespół, który w kryzysie nie pęka przy wyniku 0:3.

Polska, dzięki takim zespołom jak ten z AWL, pokazuje, że może być liderem nie tylko w technologii, ale w nowoczesnym podejściu do szkolenia. To kapitał narodowy w erze wojen hybrydowych.

Oby tak dalejPolscy podchorążowie jeszcze nie wygrali całego turnieju. Ale wygrali coś ważniejszego: udowodnili, że w świecie pełnym AI, algorytmów i precyzyjnych symulacji wciąż decyduje człowiek. Ten, który nie odpuszcza.

Dla nas, specjalistów od cyberbezpieczeństwa, to sygnał alarmowy i jednocześnie inspiracja. Czas przestać trenować tylko narzędzia. Czas zacząć trenować wojowników.

Przyszła wojna (czy to cyber, czy konwencjonalna) nie zostanie wygrana przez tego, kto ma lepszy kod. Będzie wygrana przez tego, kto po trzech porażkach z rzędu znajduje w sobie siłę na ten jeden, miażdżący comeback.

Powiązane materiały